Lipiec i sierpień to intensywny czas wyjazdów wakacyjnych i zbiorów zbóż, a w dzienniku Polska Zachodnia - sezon ogórkowy. Z donosów lokalnych wyłania się czas, w którym nie próżnowali włamywacze, złodzieje i sądy.
Nr 186 (10.07.36)
Aresztowanie włamywaczek.
Marianna Glinkówna i
Weronika Lizura z Kamińska włamały się przy pomocy siekiery do mieszkania
sprzedawcy lodów, Ryszarda Czoka z Koszęcina, kradnąc mu 70 zł gotówki oraz
drobiazgi bieliźniane. Włamywaczki były zatrudnione u Czoka jako uliczne
sprzedawczynie lodów.
Nr 190 (14.07.36)
Kradzież przewodów
elektrycznych.
Na linii telefonicznej
Boronów – Koszęcin skradziono onegdaj w nocy 200 metrów drutu telefonicznego.
Sprawcy na razie nieujęci.
Nr 199 (23.07.36)
Obrabowanie sklepu w
Rusinowicach.
W nocy na 21 bm złoczyńcy
włamali się do składu kolonialnego kupca Michalika w Rusinowicach, skąd skradli
różne wyroby kolonialne, tytoniowe i wyroby wódczane wartości 640 zł.
Zawiadomiona o tym policja, idąc za śladami, znalazła w pobliżu toru kolejowego
skrzynkę mydła pochodzącego z kradzieży. Za złodziejami wszczęto poszukiwania.
Nr 204 (28.07.36)
Kasiarze i włamywacze na
ławie oskarżonych w Lublińcu.
W czerwcu br odbyła się
przed sądem okręgowym w Tarnowskich Górach na sesji wyjazdowej w Lublińcu,
rozprawa przeciw włamywaczom kasowym i ich pomocnikom, Stanisławowi Adamskiemu,
Stanisławowi Nowickiemu z Częstochowy, Marii Kościelnej i Ludwice Chwile z
Kawodrzy i Józefowi Łebkowi o dokonanie włamań do zakładu psychiatrycznego w
Koszęcinie /w Lublińcu?/.
Dochodzenia policyjne wykryły
sprawców i ich pomocników. Rozprawa w dniu 6 czerwca br została odroczona z
powodu niestawienia się głównego oskarżonego Adamskiego i w celu powołania
nowych świadków. Dalszy ciąg rozprawy odbył się dnia 26 bm173.
Oskarżony Adamski przyznał
się do usiłowanej kradzieży z włamaniem w sądzie grodzkim w Lublińcu i opisał
sposób włamania, podając oskarżonego Nowickiego jako wspólnika. Nowicki
natomiast, jakkolwiek przyznał się na pierwszej rozprawie, wyparł się winy. Sąd
po przesłuchaniu świadków skazał oskarżonych za usiłowane włamanie do kasy sądu
grodzkiego w Lublińcu i wymierzył kary: Adamskiemu – 8 miesięcy więzienia,
Nowickiemu – 1 rok więzienia, Łebkowi 7 miesięcy, zawieszając wykonanie kary
Kościelnej na 3 lata a Chwili zaś na 2 lata.
Przed tym samym sądem
stanęli dnia 25 bm174 Wojciech i Roman Kosytarski z Koziegłów, którzy skazani
zostali przez sąd grodzki w Lublińcu na karę więzienia przez 1 ½ roku za
kradzieże z włamaniem dokonane we Wierzbiu i w Sadowie (powiat Lubliniec) w
nocy na 8 i 16 stycznia br. Tak skazani jak i prokurator wnieśli przeciw tym
wyrokom odwołanie. Obaj oskarżeni karani już byli kilkakrotnie za kradzieże Po
przeprowadzeniu sąd podwyższył oskarżonemu Romanowi Kosytarskiemu karę na 1 rok
i 9 miesięcy więzienia, wyrok zaś przeciw Kosytarskiemu Wojciechowi uchylił.
Prokurator zapowiedział kasację.
Nr 206 (30.07.36)
Schwytani włamywacze.
Donosiliśmy przed kilku
dniami o dokonanym włamaniu do składu Michalskiego w Rusinowicach. Zawiadomiona
policja idąc śladami znalazła skrzynkę mydła. Na skutek dochodzeń wykryto
szajkę włamywaczy, która dokonała w powiecie lublinieckim szeregu kradzieży
mieszkaniowych Aresztowano w Bierzeniu, w powiecie Częstochowa, Franciszka
Hadrjana, Józefa Pasternaka i Bolesława Mateję, u których w czasie rewizji
skonfiskowano wiele przedmiotów pochodzących z kradzieży dokonanych w powiecie
lublinieckim.
Nr 212 (05.08.36)
Oszust Masoń
Paweł Masoń z Rusinowic,
wypuszczony z więzienia na skutek amnestii, popełniał w dalszym ciągu oszustwa.
Ostatnio Masoń wyłudził od robotnika dworskiego w Droniowiczkach – Jana
Stawarza 129 zł, a wyłudzone pieniądze przehulał w Katowicach. Masoń został
aresztowany i osadzony w więzieniu. Czeka go zakład dla niepoprawnych.
Nr 219 (12.08.36)
Powiat lubliniecki uwolniony
od niebezpiecznego oszusta.
Donosiliśmy już kilkakrotnie
o oszustwach popełnianych w powiecie lublinieckim przez Pawła Masonia z
Rusinowic na szkodę mieszkańców różnych miejscowości. Masoń wypuszczony z
więzienia na skutek amnestji - zamiast wejść na drogę poprawy, grzązł dalej w
bagnie przestępstw. Dnia 10 bm stanął przed sądem grodzkim w Lublińcu oskarżony
o oszustwa i szalbierstwa popełnione w sześciu wypadkach. Oszustw dopuszczał się
na tle ubezpieczeniowem jako agent dolarówkowy. Ostatniego oszustwa dopuścił
się wobec Jana Stawarza w Dronjowicach. Masoń zjawił się u niego w lipcu br z
rzeźnikiem Kopyciarzem z Kalet, któremu pomagał w kupnie dwu świń. Sprzedaż
doszła do skutku za 152 zł, które Kopyciarz wypłacił Stawarzowi. Na drugi dzień
po dokonaniu tranzakcji zjawił się Masoń u Stawarza, a przedstawiwszy mu, że
został oszukany przez rzeźnika przy ważeniu świń, oświadczył, iż pomimo tego,
że Kopyciarz obiecał mu 20 zł za zamilczenie różnicy wagi, on nie mogąc znieść
(!) takiego oszustwa, toteż doprowadzi do tego, że Kopyciorz zwróci mu świnie.
Musi jednak otrzymać uiszczone Stawarzowi przez Kopyciorza pieniądze, by je
wręczyć Kopyciarzowi i odebrać świnie. Dobroduszny Stawarz oświadczył, że ma
już tylko 122 zł. "Usłużny" Masoń oświadczył, że to nie szkodzi, na
razie da swoje 30 zł, a Stawarz zwróci mu ten dług.
Rolnik wierząc "obrońcy
uciśnionych' wręczył Masoniowi 122 zł, lecz niestety nie doczekał się ani
pieniędzy, ani świń, a przekonał się, że Masoń to oszust, który wykorzystał
tylko znowu jedną z okazyj.
Sąd rozpatrzywszy sprawę -
po przesłuchaniu 8 świadków skazał Masonia za każdy z sześciu czynów na karę
więzienia po 7 miesięcy, tworząc mu łączną karę 2 lata więzienia, a po
odsiedzeniu tej kary na zamknięcie w zakładzie dla niepoprawnych. Ponieważ zaś
czas zamknięcia w tym zakładzie wynosi najmniej 5 lat, powiat lubliniecki został
uwolniony na 7 lat od jednego z największych oszustów.
Nr 220 (13.08.36)
Ostra kara za przekroczenie
granicy państwowej.
Sąd grodzki w Lublińcu
rozpatrywał 10 bm ponownie sprawę zawodowych przemytników Jareckiego Antoniego
i Wacława za usiłowanie przekroczenia granicy państwa w okolicy Bruśka w dniu 1
maja br. w dniu tym zostali obaj oskarżeni przytrzymani przez straż graniczną
na granicy, przyznając się do usiłowania jej przekroczenia. Sąd skazał obu po 4
miesiące więzienia.
Za kradzież mieszkaniową.
Bodora Franciszek z Bukowca,
znając jako krewny Brodowych ich mieszkanie, wszedł podczas ich nieobecności
przez okno do mieszkania i skradł z szafy 90 zł, z kieszeni zaś ubrania 10 zł.
W czasie rewizji część pieniędzy przy nim znaleziono. Do czynu się przyznał, lecz
stwierdził, że wszystkich pieniędzy nie zabrał. Sąd skazał go na 7 miesięcy
więzienia.
Nr 225 (18.08.36)
Okradli szewca.
W nocy na 13 bm włamano się
do mieszkania szewca Franciszka Kity w Koszęcinie, skąd skradziono 5 par
bucików, skórę na zelówki i teczkę skórzaną – łącznej wartości 70 zł.
Nr 226 (19.08.36)
Wścieklizna psów w Sadowie.
W Sadowie zastrzelono dnia
13 bm psa podejrzanego o wściekliznę Z polecenia weterynarza powiatowego
zastrzelono 5 psów, które pies ten pokąsał. Dwoje dzieci pokąsanych oddano pod
opiekę lekarza powiatowego.
Nr 228 (21.08.36)
Zebranie NChZP i Związku
Powstańców Śląskich w Rusinowicach.
16 bm odbyło się w
Rusinowicach zebranie członków NChZP i Związku Powstańców Ślaskich, które
zagaił p Gojowczyk. Zebranym podano do wiadomości okólniki i odezwy władz
organizacyjnych, po czym przewodniczący Gojowczyk odczytał wiadomości
gospodarcze W łączności z uroczystością „Dnia Żołnierza Polskiego” p Eckstein z
Lublińca wygłosił okolicznościowe przemówienie. Zebrani postanowili odnieść się
do starostwa z prośbą o naprawę drogi łączącej Rusinowice z Sadowiem i
Wierzbiem, a co za tym idzie z szosą Lubliniec- Katowice. W wolnych głosach
poruszono sprawę zapomóg udzielanych z powodu gradobicia, które urząd gminy
udzielił wbrew zarządzeniom władz kilku osobom nie żyjącym ściśle z
gospodarstwa rolnego, lecz pobierającym emerytury i mającym pracę, a natomiast
pominął kilku innych gospodarzy żyjących z roli i którzy doznali większych
szkód. Uchwalono poczynić kroki u miarodajnych władz.
Odnalezienie pięciu rowerów.
W numerze 225 PZ donieśliśmy
o dokonaniu kradzieży 5 rowerów w Koszęcinie, w nocy na 13 bm na szkodę różnych
osób przez nieznanych sprawców. Policja prowadząc dochodzenie wykryła sprawców i
rowery we wsi Puszczew, powiat Częstochowa Rowery odebrano. Według statystyki
poważna część amatorów cudzych rowerów, grasujących w powiecie lublinieckim,
pochodzi z powiatu częstochowskiego.
Nr 231 (24.08.36)
Oskarżył fałszywie o
kradzież.
Pewnej nocy dokonano kradzieży
we dworze Kuby w Sadowie. Stróż nocy Rafał Sprott widział mężczyznę
zeskakującego ze strychu i zakomunikował zarządcy dworu, iż zeskakującym ze
strychu był Paweł Obląg z Sadowa, którego wyraźnie rozpoznał. Tak też zeznał
przed przesłuchującą go policją. W sądzie zeznanie częściowo zmienił. Obląg
został uwolniony od winy i kary. Ponieważ Sprott nie mógł niczym poprzeć swego
zeznania pierwotnego, skazany został na 6 miesięcy więzienia za fałszywe
obwinienie. Karę zawieszono mu na 4 lata.
Trzymać nerwy na wodzy.
Straż graniczna
przeprowadziła domową rewizję dnia 4 lutego br w mieszkaniu Anastazji Mrowiec w
Sadowie, w czasie której Mrowcowa dopuściła się obrazy funkcjonariuszy
państwowych. Za czyn ten została sądownie ukarana Mrowcowa wniosła poza tym
zażalenie do komendy straży granicznej w Warszawie, w którym odważyła się na
ponowną obrazę tych funkcjonariuszy, nazywając ich bezczelnymi napastnikami
itp. Mrowcowa skazana została na 3 miesiące i1 tydzień aresztu z zawieszeniem
wykonania kary na 4 lata, 10 zł opłat sądowych oraz ponoszenie kosztów
sądowych.
Nr 233 (26.08.36)
Nie trzymać broni i amunicji
w domu bez zezwolenia.
Sąd okręgowy rozpatrywał w
Lublińcu sprawę Józefa Kurzaca w Rusinowicach o posiadanie karabina wojskowego
typu niemieckiego, Jerzego Brola z Boronowa o posiadanie 25 naboi karabinowych,
i Emanuela Czapli z Łagiewnik o przechowywanie naboi. Po przesłuchaniu świadków
skazani zostali wszyscy trzej na karę aresztu po 4 miesiące i po 20 zł opłat
sądowych i poniesienie kosztów postępowań sądowych. Kary aresztu zawieszone
zostały warunkowo wszystkim na 4 lata.
Nr 237 (30.08.36)
Sensacje „Katowicerki” i „7
Groszy”.
„Kattowitzer Zeitung” w Nr
199 donosi w sensacyjnej formie wiadomość o zemście złodziei na stróżu nocnym w
Koszęcinie, którą skwapliwie powtórzyła redakcja „7 Groszy”, twierdząc bez
zastrzeżeń, że nieznani sprawcy, mszcząc się na stróż nocnym w Koszęcinie „po
licznych napaściach na stróża, wpadli na pomysł unieszkodliwienia go. Gdy
pewnej nocy stróż wszedł do swej budki, złodzieje wywrócili budkę drzwiami do
ziemi. Dopiero następnego dnia przechodnie usłyszeli krzyki uwięzionego i
uwolnili go z opresji.”
Tymczasem dowiadujemy się,
że podobny wypadek nie miał w ogóle miejsca, a informacja była podana zapewne
przez kogoś, komu na tym zależało. Stróżem nocnym w Koszęcinie był od 11 lat
Karol Pietrek z Koszęcina, który od dłuższego czasu zaniedbywał się w służbie i
nigdy nawet nie spłoszył złodzieja, wobec czego złodzieje nie mieli powodu
mścić się na nim. Wypadku przewrócenia budki ze stróżem nocnym wcale nie było,
więc Pietrek nie mógł doznać z tego powodu wstrząsu nerwowego – jak dalej
twierdzą oba dzienniki. Natomiast Pietrek od dłuższego czasu wykazywał objawy
choroby umysłowej, a stan jego psychiczny pogorszył się ostatnio do tego
stopnia, że 27 bm odstawiono go do zakładu psychiatrycznego w Lublińcu.
 |
Budka strażnicza po lewej stronie Hauptstrasse |
/ We wspomnieniach
mieszkańców budkę wywrócili chuligani, zwykle złośliwe wiejskie chłopaki, które
takimi głupimi zabawami umilały sobie czas i zabijały nudę, a stróż Pietrek
trafił do szpitala po nocy spędzonej pod przewróconą budką, spod której nie
mógł się sam uwolnić. /
----------------------------------------------------------------------------------------------------
czytasz? wspieraj!
klikaj
i kupuj lub wpłacaj