piątek, 4 grudnia 2015

Jan III Sobieski w Koszęcinie w świetle dokumentów archiwalnych.

Portret konny Jana II Sobieskiego, www.wilanow-palac.art.pl

Budzącą wiele emocji kwestia pobytu Jana III Sobieskiego (i jego żony Marii Kazimiery) w Koszęcinie w świetle dokumentów archiwalnych to fragment opracowania Sławomiry Krupy dotyczącego przebiegu trasy wyprawy na Górnym Śląsku (1). Polecam lekturę całego artykułu.  



(...) Jakkolwiek współczesne królowi źródła, zachowane do naszych czasów, milczą na ten temat, istnieje możliwość, że w czasie pobytu w Tarnowskich Górach Sobieski odwiedził położoną w pobliżu wieś Koszęcin. Niezwykle żywa i powielana przez wieki miejscowa tradycja podaje, że najpierw król przed wyruszeniem pod Wiedeń przebywał w Koszęcinie z żoną, a następnie ona sama spędziła tu dłuższy czas, oczekując na wieści spod Wiednia.

Koszęcin należał wówczas do Mikołaja Filipa barona von Rauthen (Rautten)(2). Jego zięciem był Rudolf I baron von Sobeck und Kornitz. Baron Rudolf I był starostą ziemskim księstwa cieszyńskiego, a w czasie odsieczy wiedeńskiej cesarskim komisarzem wyznaczonym do przeprowadzenia wojska Jana III Sobieskiego przez Śląsk. Z kolei jednym ze szwagrów barona von Rauthen był sam Jerzy baron von Welczek z Dębieńska, pan na Łabędach, kanclerz księstwa opolsko-raciborskiego, a drugim był archidiakon opolski Franciszek Jan, który brał udział w poselstwie do króla Jana III Sobieskiego w celu zawiązania sojuszu Austrii z Rzeczpospolitą.

O tym co właściwie Sobieski robił w Tarnowskich Górach w trakcie dwóch dni swojego tam pobytu mamy nader wątłe przekazy, a nieodległy Koszęcin z przyjaznym i znajomym właścicielem mógł prowokować do szybkiego wypadu w niewielkim gronie.

W 1765 roku, 80 lat po hipotetycznym spotkaniu w Koszęcinie, sporządzono opis pałacu, w którym jedna z reprezentacyjnych sal została nazwana „salą królowej”. 
O tym pomieszczeniu pisał w 1865 roku Feliks Triest w swoim „Topographisches Handbuch von Oberschlesien”. Według niego, w pałacu w Koszęcinie nadal można było zobaczyć pokoje, w których gościł król Jan III Sobieski z małżonką, a znajdować się miały w starej części pałacu, czyli w skrzydle, które nie zostało przebudowane w latach 1829-1830. 30 lat wcześniej, w 1828 roku Aleksander Bally napisał historię Koszęcina, w której również odniósł się do tego, że za czasów barona von Rauthen na zamku przebywał król Jan III Sobieski z żoną. Niestety, wadą informacji podanych przez Bally’ego i Triesta jest brak wskazania ich źródła, tak więc nie można tego uznać za ostateczny dowód. Nazwa „pokoju królewskiego” pojawia się jednak w kolejnych spisach wyposażenia zamku w Koszęcinie. W inwentarzu z 1858 roku mowa jest o „małym królewskim pokoju w starym skrzydle pałacowym” oraz o „królewskim pokoju podzielonym na dwa mniejsze”. W spisie z 1873 mowa jest, że salę królewską (Königsaal) zajmuje książę Karl zu Hohenlohe-Ingelfingen. Pokój o nazwie „sala królewska” występuje również w inwentarzu z roku 1896.

Wydaje się, że najbliższy źródła informacji o pobycie polskiego króla na zamku w Koszęcinie był archiwista z Opawy Franz Josef Häusler, który w w 1929 roku wydał pracę „Ahnentafeln und Stammbäume”. Podczas zbierania materiałów do tej publikacji udostępniono mu archiwum rodziny Sobeck-Skall przechowywane na zamku w Štăblovicach. W zachowanych aktach odnalazł informacje, że w 1683 roku na zamku w Koszęcinie przebywała Maria Kazimiera Sobieska, żona polskiego króla. Miało to miejsce w czasie pobytu króla pod Wiedniem. Niestety, po II wojnie światowej w Ziemskim Archiwum w Opawie (Zemský archiv v Opavé) zachował się mocno przetrzebiony zespół „Velkostatek Štăblovice”, ale brak w nim już tej dokumentacji. Również spuścizna Franza Josefa Häuslera przechowywana w tymże archiwum nie wnosi jakichkolwiek dodatkowych informacji.

Także archiwalia niegdyś przechowywane w koszęcińskim pałacu, a obecnie w zasobie katowickiego archiwum niewiele dostarczają informacji, jakkolwiek wszystko wskazuje na to, że kiedyś mogło być inaczej.

Kiedy w 1765 roku sporządzono wycenę majątku koszęcińskiego zapisano, że w skrzydle, przez które prowadził wjazd do zamku, na parterze znajdowało się archiwum, którego zawartości i wyposażenia nie znamy. Koszęcin po wielu perypetiach w roku 1819 stał się własnością książąt Hohenlohe-Ingelfingen, którzy dla zbędnych w bieżącej działalności akt utworzyli archiwum. W XX wieku stało się ono dostępne dla badaczy. Dostęp uzyskał archiwista książąt pszczyńskich dr Ezechiel Zivier. Stwierdził on wówczas, że w Koszęcinie przechowuje się między innymi dokumenty pergaminowe i 556 dokumentów papierowych z lat 1606–1909. Potwierdził te informacje w roku 1936 polski archiwista i historyk Ludwik Musioł, również dopuszczony do jego zawartości. W 1945 roku majątek przejęło państwo, a akta w latach 1947-1959 trafiły do zasobu Archiwum Państwowego w Katowicach. Niestety, nie było już wśród nich zbioru dokumentów papierowych z XVII wieku, pozostało ich zaledwie 12 sztuk. Jeżeli więc były w Koszęcinie akta potwierdzające pobyt polskiego króla, bezpowrotnie zaginęły. F. German w swojej pracy przytacza informację, że listy Sobieskiego spłonęły w czasie pożaru pałacu koszęcińskiego w 1972 roku. Skąd uzyskał taką informację i na ile jest ona prawdziwa, trudno orzec. Jedynym śladem po Janie III Sobieskim zachowanym w Archiwum Książąt Hohenlohe-Ingelfingen z Koszęcina jest kopia jego listu do „wielmożnej marszałkowej koronnej” z 20 września 1674 roku(3), dotyczącego skargi złożonej przez posła cesarskiego Jana Krzysztofa barona Zierowskiego w sprawie wyrządzania przez jej ludzi szkód w granicach państwa cesarza.

Według miejscowej tradycji rosnące do czasów II wojny światowej na terenie Koszęcina trzy lipy i stojąca między nimi kapliczka znajdowały się na miejscu, w którym obozował przez dwa dni polski oddział podążający z Wielkopolski w stronę Tarnowskich Gór, gdzie miał dołączyć do reszty wojska. Z kolei buk rosnący w nieodległym od Koszęcina Boronowie miał zostać posadzony w miejscu, gdzie stał sam król Sobieski, który przybył tu z małym oddziałem. Oba przekazy zawierają cechy prawdopodobieństwa i nie wykluczają się wzajemnie.

Z Tarnowskich Gór, po przeglądzie wojska, Sobieski ruszył z wojskiem do Gliwic.(...)

(A królowa udała się do Krakowa). 

(1) Sławomira Krupa, Stan zachowania materiałów archiwalnych z zasobu Archiwum Państwowego w Katowicach do dziejów przemarszu wojsk Jana III Sobieskiego przez Górny Śląsk w 1683 roku, Szkice archiwalno-historyczne nr 10, 2013 
(2)Także sam baron von Rauthen nie był postacią obcą polskiemu dworowi. Prawdopodobnie wywodził się z katolickiej szlachty finlandzkiej, a jego ojciec przybył do Polski wraz z Zygmuntem III Wazą. Służył na dworze Jana Kazimierza, gdzie pełnił funkcję podskarbiego. Z rozkazu tegoż króla posłował do cesarza. W 1647 r. zakupił majątki Koszęcin i Łomnicę na Śląsku, poślubił Annę Zuzannę córkę Jana barona von Welczka z Dębieńska, kanclerza księstwa opolsko-raciborskiego, z którą miał pięć córek. 14. VII 1657 r. cesarz Ferdynand III przyznał mu tytuł barona. Zmarł 29. IX 1691 r. w Koszęcinie, a pochowano go w Gliwicach w kościele franciszkanów obserwantów (reformatów) pw. Krzyża Świętego, którego był jednym z donatorów (oprócz m.in. Jana III Sobieskiego).
(3) W liście nie użyto ani jej nazwiska, ani imienia; możliwe, że skierowany był do Barbary z Tarłów księżnej Lubomirskiej (?–1689), wdowy po marszałku wielkim koronnym Jerzym Sebastianie Lubomirskim lub do jej synowej Zofii z Opalińskich księżnej Lubomirskiej (1642–1675), żony Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, będącego wówczas marszałkiem nadwornym koronnym.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza